Najnowsze Wpisy

lykaj69 Komentarze (1)
04. stycznia 2009 23:16:00
linkologia.pl spis.pl

daniu. Blog zostaje zawieszony na czas nieokreślony. Przepraszam. Zaliczenia, szkoła i wyjazd na święta uniemożliwiają mi kontynuowanie tej historii,a poza tym i tak nie mam weny. Ale coś na pociechę:

www.nic-sie-nie-zmieniaj.blog.onet.pl(blog-pamiętnik)...
www.tak-bardzo-cie-nienawidze.blog.onet.pl (nowy blog- DHL - prowadzony wraz z Haine :))
www.krytyczne-oceniajace.blog.onet.pl ( jestem oceniającą - Aimee. Zgłaszać się :D)

To chyba na tyle :)
Wesołych Świąt.


15 listopada 2008
Rozdział 11 `Ten ból jest zbyt rzeczywisty.`

    Szary dzień, całkowicie odzwierciedlał mój humor. Bladoniebieskie niebo zdawało się płakać wraz ze mną.

Moje serce płakało…

Moje serce cierpiało…

Niech mi ktoś powie, dlaczego to wszystko tak się potoczyło…?  To moja wina…

 

*

2 dni wcześniej :

 

           

Tak bardzo męczy mnie bycie tu
Zduszona przez moje wszystkie dziecięce lęki…

 

            Jak co dzień siedziałam w dormitorium i rozmyślałam nad moją ostatnią rozmową z Ronem. Wyznał mi miłość. Ale to nie ma sensu… Jesteśmy tylko przyjaciółmi.

Żeby był tu Harry… On wiedziałby co zrobić i co powiedzieć. A ja nie jestem nim. Jestem jedną małą istotą, żyjącą w tym ogromnym świecie. Świecie pełnym zła i nienawiści. Miłość powinna być zbawieniem. Nie lękiem. Nie strachem. Poświęceniem…

Bałam się. Czego? Sama nie wiem.

Ten ból jest zbyt rzeczywisty.

 

Bałam się straty najlepszego przyjaciela. Przyznam, że wiele razy kłóciliśmy się o byle błahostkę. Ale zawsze dochodziliśmy do porozumienia. A poza tym przecież miał Lavender. Więc o co w tym wszystkim chodziło? Zadaję dzisiaj zdecydowanie za dużo pytań.

Z moich rozmyślań wyrwał mnie przeraźliwy krzyk. Wzdrygnęłam się. Odgłosy dochodziły z męskiej toalety. Powoli wstałam i udałam się w tamtą stronę.

Otworzyłam drzwi. Na posadzce zalanej krwią leżała Ginny trzymając czyjąś głowę na kolanach. Przyjrzałam się i natychmiast zbladłam. To Ron... Ale jak? To nie możliwe!

– Proszę… Nie żartujcie sobie ze mnie… To nie prawda… Powiedz, że żartujesz!- krzyczałam przerażona do rudej gryfonki. Patrzyła na mnie pustym wzrokiem, a jej twarz była mokra od łez. Upadłam na kolana obok ciała chłopaka. Dotknęłam jego szyi, aby sprawdzić puls. Jego serce przestało bić…

To nie prawda…

 

Złapałam chłopaka za rękę. Była zimna. Obok znalazłam żyletkę.

- Ron, jak mogłeś? – szeptałam. Kręciło mi się w głowie. Nie myślałam już racjonalnie. Wszystko przepadło. Jego już nie ma… Zostawił nas. Swoich przyjaciół.

Ginny podniosła z podłogi zwitek papieru i zaczęła czytać, szlochając…

 

Dlaczego życie tak niesprawiedliwie obdarowuje szczęściem?                                                Dlaczego ci, którzy sobie na nie nie zasłużyli, mają go najwięcej?                                     

I czy istnieje silniejsze uczucie od miłości?                                                                                             Miłości, która przychodzi nagle, i nie chce opuścić serca.                                                       

A gdy owy narkotyk przez duszę pożądany jest niedostępny?...                                             Życie traci sens.
Pami
ętajcie mnie takiego jakim byłem.  Przepraszam.                                                                 

H. – kocham Cię.

Ron.

 

Usłyszałam to, czego nie chciałam usłyszeć. To tak bardzo bolało… Puściłam jego dłoń i wybiegłam z łazienki biegnąc po pomoc. Choć i tak jest już za późno. Za późno, aby coś zmienić.

 


Powrót do teraźniejszości :


            Siedziałam na błoniach i próbowałam zapomnieć. A może życie to sen? Może wszyscy ci ludzie wokół mnie, wszystkie uczucia, doznania, emocje to tylko czyjaś chora zabawa... Sama nie wiem, co myśleć... Cierpię. Tak bardzo. Tak jak jeszcze nigdy. Chciałabym umrzeć za niego. Aby on żył. Chciałabym być jego aniołem stróżem. Wszystkie te wydarzenia i krzyki dźwięczą mi w głowie i nie chcą zostawić w spokoju. Ale śmierć nie jest rozwiązaniem problemów. Chciał sprawić mi ból? Udało mu się…

 

Poczułam, że ktoś łapie mnie za ramiona. Odwróciłam głowę i ujrzałam małą Weasley’ówną. Przysiadła obok mnie i nie odzywała się. A ja nie miałam zamiaru przerywać milczenia.

- Przepraszam. – wydusiła po chwili. Pamiętałam jak oskarżyła mnie o śmierć brata. Nie mówiąc nic przytuliłam ją mocno i rozpłakałam się tak, jak jeszcze nigdy. Ona również uroniła kilka łez, ale głaskała mnie czule po głowie. Potrzebowałam bliskości kogokolwiek. Byłyśmy razem w tej trudnej dla nas chwili.

 

Te rany nie będą zdawały się goić

Za wiele by czas mógł to wymazać.

 

*          



Z punktu widzenia Dracona:


Obserwowałem szlamę i jej przyjaciółkę z drugiej strony jeziora. Śmierć Wiewióra narobiła tylko wszystkim problemów. Chociaż o jednego zdrajcę krwi mniej. Chociaż widząc smutek na twarzy Granger dziwnie się poczułem. Przecież sam ostatnio się jej żaliłem. Doprawdy nie wiem dlaczego. Chyba nawdychałem się czegoś na eliksirach. Samotność to nieodłączny element mojego życia. Kwestia przyzwyczajenia. Szlama też się przyzwyczai. Bywa różnie wiadomo, czasem bywa nie wesoło. Straciła swojego kochasia. Ale nikt go nie zmuszał, żeby się zabijał. Chociaż sam czasami miałem ochotę walnąć go avadą.

 

Na kogo możesz liczyć?
spójrz w przeszłość, znajdź sens
ilu ludzi nienawidzisz? choć byli spełnionym snem
teraz są tylko tłem i zostają ci wspomnienia
wróć pamięcią i zapomnij, w przeszłość zamień to.

 

Spojrzałem w kierunku gryfonek i zauważyłem, że kierują się w stronę zamku. Obszedłem na około jezioro, omijając ze wstrętem wielką kałamarnicę i udałem się w miejsce, gdzie siedziały. Na trawie spostrzegłem kartkę zwiniętą w kulkę. Podniosłem ją i rozwinąłem.

 

 

Gdybyś płakał obtarłabym wszystkie twoje łzy
Gdybyś krzyczał pokonałabym wszystkie twe lęki
Trzymałam cię za rękę przez wszystkie te lata
Ale ty nadal posiadasz mnie całą

Staram się bardzo powiedzieć sobie, że ciebie już nie ma
I chociaż wciąż jesteś ze mną
od samego początku byłam samotna…

 

Poznałem po charakterze pisma, że pisała to Hermiona… Znaczy Granger. Z tego wynika, że tęskni za wiewiórem. Ale co mnie to obchodzi? Niech tęskni za kim chce, byle nie za mną…

 

*

Z punktu widzenia Hermiony:

            Szłam powoli korytarzem podziwiając portrety. Wszystko było takie doskonałe, idealne. Dojrzałam nagle obraz przedstawiający człowieka leżącego na podłodze, na puchatym dywanie. Krew spływała mu z nadgarstka. Nie poruszał się, jak wszystkie inne malowidła Hogwartu. Był martwy…


Te wszystkie słowa, co z tego? Kiedy wydaje mi sie ,ze zniknęło, właśnie wtedy wraca - jak bumerang.


Czułam się tak, jakby inni robili mi na złość. Chcieli, żebym cierpiała !

 

Nagle zza korytarza wyszedł mój przyrodni brat. Podszedł do mnie i objął mnie ramieniem. Nie chce litości od prawie obcej osoby! 

- Przykro mi. Moje kondolencje. – zauważyłam na jego twarzy smutek, choć oczy się śmiały.

- Daj mi spokój – warknęłam zirytowana. I odeszłam nawet się nie oglądając…

Chciałam być tam, gdzie nikt nie będzie zakłócał mojego spokoju. Pokój Życzeń.

Chwilę później siedziałam w przytulnym pomieszczeniu. Zwinęłam się w kłębek na wielkim fotelu. Pomyślałam o kakao , ale było to nie możliwe, ponieważ jedzenie jest jednym z pięciu wyjątków od prawa Gampa dotyczącego elementarnej transmutacji.

No trudno. Otworzyłam moją torbę i wyjęłam z niej podręcznik do numerologii. Musiałam się na czymś skupić, aby nie przywoływać wspomnień. Czytałam aż usnęłam. Śnił mi się jakiś koszmar. Ron wyciągał do mnie dłoń, krzycząc ` pomóż mi`, ale ja nie mogłam mu pomóc. Coś mnie powstrzymywało. Próbowałam, ale mój wysiłek nie przynosił skutków. Ron spadł w przepaść, a ja zaczęłam krzyczeć. Na moich rękach dostrzegłam krew. Dużo krwi. Płakałam. Prosiłam, aby mnie ktoś z stąd zabrał. Ale dalej tkwiłam w tym jednym miejscu.

BUM !

Nagle dostałam czymś w głowę. Zwinęłam się z bólu. Łzy popłynęły mi z oczu. Nie mogłam podnieść głowy. Coś złapało mnie w talii i posadziło. Czułam, że na policzku mam odciśniętą książkę. Powoli podnosiłam powieki. Przed oczami mignęło mi coś koloru platyny. O nie… tylko nie on błagam…

- Następnym raz się tak nie drzyj, bo Filch przylezie. Chyba mocno ci przywaliłem, ale nie mogłem cię dobudzić. – odrzekł zirytowany … Malfoy.

- Ja bym miała problemy, nie ty - warknęłam, rozcierając bolące miejsce.

- Mam coś dla ciebie… - powiedział wyciągając jakąś zmiętą kartkę z kieszeni. Podał mi do ręki. To był mój wiersz...

- Skąd to masz?- syknęłam. Byłam strasznie wkurzona i niedaleko mi było do płaczu. Nie miał prawa tego czytać. I skąd wiedział, że to należy do mnie?

- Znalazłem nad jeziorem. – spojrzałam na niego z niedowierzaniem. Śledzi mnie?

- Yhm. Dzięki. Następnym razem nie dotykaj tego co nie twoje. – odparłam i biorąc torbę, wybiegłam z pokoju. 

- Chciej dobrze, to jeszcze dostaniesz opieprz. – słyszałam go już za drzwiami.

Udałam się do dormitorium. Muszę wysłać list do Harry’ego i Honey. Nie wiedzą co się stało. A wcześniej nie byłam w stanie nic napisać… i muszę wyprasować strój na jutro… i godnie pożegnać przyjaciela...

 

Ty zawsze będziesz ze mną,
w moich myślach i sercu.
Czas nie pozwoli mi zapomnieć,
czas nie ukryje tych pięknych wspomnień.



****

Na pewno was zawiodłam... ta notka należy do jednych z najgorszych na tym blogu. Nie miałam weny,a wzięłam się za pisanie i wyszło coś takiego. Nic innego ostatnio nie potrafię wymyślić. Nie wiem czym to jest spowodowane... Szkoła? Całkiem możliwe... Proszę się nie złościć, że uśmierciłam Rona, ale po prostu nie pasował mi on do mojego opowiadania, a nie mógł przecież przepaść od tak sobie. Jeszcze raz przepraszam... Następna postaram się napisać lepiej.

Dziękuję wszystkim z kim miałam okazję porozmawiać :**

I wszystkim komentującym :):*

hipogryp : :

fala Komentarze (1)
27. listopada 2008 18:25:00
linkologia.pl spis.pl

"Jak Ken i Barbie na imprezę wpadli

Ciuchy za trzy moje wypłaty poubierani, odjebani

Ken zostawił na parkingu nowe Audi

Ma już trzy tygodnie, mówisz, że jest stare

No i troche dużo pali,

W poniedziałek kupi sobie Porshe białe,

Tuningowane, aż się będzie rwał asfalt

Zobaczycie Kena w zajebistym cacku w centrum miasta

Jak kręci blacharę, nie oprze sie mu żadna laska "Jazda!"

w kółko będzie krzyczeć chłop z manieczek?

Nagrany na kompakt obowiązkowo musi lecieć

W aucie gdzie się wozi ziom, co mu tata wybudował trzypiętrowy dom

Wyszukany, niedostępny jakby jakiś schron

Są na imprezie Ken i Barbie

Barbie co stawia jak Viagra,

Ken za ojca hajs się bawi.

Oszukani myślą, że są elitą

On jest zwykłym dupkiem, ona pospolita dziwką

Chłopcy wysmarowani samoopalaczem,

Banelowa subkultura podpieprzona dramatem

Nastoletnie kurwy wytapetowane, wycackane

Wracające na czworaka z dyskoteki nad ranem

Plastikowa rura,

Mascara w pysku, nie pyskuj

Masz tu stówę idz w pizdu Barbie

Jesteś zajebista laska, ale trochę za często ustami mlaskasz

Siedzisz chłopakom w oku

Tak jak w palcu drzazga.

Racja To co mówią na dzielnicy, że masz ładną

Buźkę i podszycie spódnicy

Cycki silikonowe ugniecione tak, że już opadły na podłogę

Musisz nosić specjalne staniki usztywnione

To na głowie naturalny blond, utleniony kłąb

Poskręcane loki.

Poruszasz się tak pięknie tylko za szeroko

Stawiasz kroki.

Co ty? Jakbys prostowała beczki

 Taki motyw wkręcasz na obroty

 Nie rozmawiasz z normalnymi kolesiami

Całe życie z bogatymi frajerami

Na tylnym siedzeniu wożąc dupsko sportowymi samochodami

Szczyt ambicji, ty i twoje pojebane podobizny

Głupie pizdy "

 ARO - "Barbie i Ken"

 

Nie komentuje tego powyżej. Prawda napisana jest ! Dzisiaj z Madzią robiłyśmy ciacho :D (te pyszne) no i wyszło pysznie :) Później byłam na spacerku z Szumim i psiem było miło :) Jezu jutro sylwester... mam nadzieje, że jakiś fajny bedzie... Wychodzi na to, ze będe 2 dziewczyny (ja i Magda) a reszta chopcy :p Niop co by tu napisac ? nic ciekawego a zarazem dużeo ciekawego :P LOL dobra nie bede pisac spadam :*

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!!!

 

 

Agata (21:51)

2 Swiatełka


29 grudnia 2005

Hej... święta święta i po świętach... i dobrze ! Umieram :P zjadłam coś i mi zaszkodziło.... zaraz ide na zakupy sylwestrowe :D trzeba kupic jakąś vode :) I wyszło na to, że na sylwka ide do Mołka.. tylko troche lipa bo Moło mieszka koło hotelu, w którym moi rodzice będą .... ale ja i tak nie pije dużo. Mialam iśc do Dadsi chłopaka znajomych, ale po pierwsze nie wiem dlaczego ale tam nie chciałam iśc .. a po drugie (...) Mam nadzieje, że będzie fajnie :) co jeszcze mogę napisać? Miałam mały metlik dzisiaj w główce, ale chyba już wszytsko rozumiem :) Wszystko zaczyna się jakoś układać :) A  no i Magda podziwiam Cie za to, że nie idziesz do Krzyska znajomych tylko dlatego bo mnie tam nie bedzie .. DZIĘKUJE :* Mam nadzieje, że nowy rok 2006 bedzie szczęśliwym rokiem :) I życze tego wsztskim moim znajomym (tym fajnym :P) Kończe :) PIJANEGO NOWEGO ROKU !!!!!!!!!!

 

 

Agata (16:54)
6 Cały blog jest oświetlony =)

23 grudnia 2005

WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

Gdy pierwsza gwiazdka na niebie zabłyśnie,

Niech Cię Aniołek ode mnie uściśnie.

Na wigilijnym stole opłatek położy,

 I w moim imieniu życzenia złoży:

By zbliżające się Święta Bożego Narodzenia

 Przyniosły radość z tego co jest,

Nadzieję na to, co przed nami,

Uśmiech i pogodę ducha na każdy dzień

nadchodzącego Nowego Roku !!

 

Hej :) Woow posprzątałam dzisiaj w swoim pokoju ! Nawet pod łózkiem gdzie nie zaglądałam z rok ! coś mnie napadło :P Boje się teraz swojego pokoju.. jest taki CZYSTY ! Hehe... W czwartek mieliśmy wigilie klasową :) Było świetnie... ostatnia wigilia klasowa spędzona w tym gronie :( Zrobiliśmy sobie mnóstwo fotek i wogóle :) Fajnie :D Po wigili ja, Magda i Ala poszłyśmy do Natki :) zamówiłyśmy sobie olbrzymie pizze i umierałyśmy heh :) wróciłam to pomagałam mamunowi :) Jutro wigilia.. ale jakoś nie czuje tych świąt =/ nie wiem czemu...  nie wiem dlaczego, ale co roku coraz mniej cieszę się na święta... nie są one takie jak kiedyś... tzn. u mnie w domu nic się nie zmieniło, ale tak ogólnie Boże Narodzenie jest przereklamowane... jest to kolejna okazja by pokazać ludziom kim to się nie jest... wszyscy teraz biegają i w sumie nie wiadomo gdzie i po co... =/ ee tam co sobie bede psuła humor :) Życze wszytski wesołych i ciepłych świat :) Lęce pa ;*

Agata (16:00)
5 Cały blog jest oświetlony =)

19 grudnia 2005

Hej :D Byłam sobie dzisiaj w szkółce nudy jak zwykle :D idzie sie przyzwyczaić.. :) póxniej u Kasi byłam z Mołkiem, Dominikiem i Gizmem ;) robiliśmy prace z Wosu... ale więcej się wygłupialiśmy niż robiliśmy. Sama nie wiem co już na sylwka mam robić.... ech... no bo chciałabym iśc do Mołka ale również chciałabym iść gdzieś indziej :P lol i teraz już sama niewiem... ale chyba Mołek.. a zresztą zobaczy się ;) Jest poprostu BOSKO !!!! W piątek było świetnie dostałam e-maila który mnie naprawde zaskoczył :D:D ale później pomyslałam sobie że tak każdemy wysyłają ... więc napisałam jeszcaze jednego o co dokładnie w tym chodzi i ta klientka odpisała mi żebym koniecznie zadzwoniła do nich :D:D:D:D:D Narazie nie powiem o co chodzi bo to nic pewnego nhiestety :( Ale jeśli wszytsko by wypaliło to by było cudownie.. musze przedzwonić i się zobaczy ... Moje największe marzenie ma szanse się spełnić :D NO dobra kończe nie przynudzam pa :* i kocham was wszytskich :D:D:D Ale tylko dzisiaj lol :)

Agata (19:06)
3 Swiatełka

16 grudnia 2005

:) Hej !!!

Na sylwestra do Mołka nie ide... nie zostawie Magdy a jej on nie zaprosił =/ Gdzieś się wkręcimy :) chyba do Agnieszki :D Będzie fajnie tak czy siak.... :) Jak jeszcze ktoś nie był na moim drugim blogu to koniecznie musi go odwiedzić www.kartka-wyrwana-z-pamietnika.blog.onet.pl :) dzisiaj na wigilie oazową idę :D prezenty dostaniemy :D:D LOL na sylwka juz zakupione mam tussi jeszcze trzeba szampana i ... (tajemnica) :P Braciszke mój kochany kupił nagrywarke :D i sobie nagrywam płytki :P Niewiem co pisać na tym blogu i napisac notke na tamtym pa i pozdrawiam wszytskich :*

 

 

Agata (15:03)
2 Swiatełka

13 grudnia 2005

Człowiek nie potrafi przetrwać w samotności. Potrzebuje drugiej osoby, by zaspokoić wszystkie swoje potrzeby. Potrzebuje rozmowy, uścisku, uśmiechu, a czasem tylko samej obecności drugiej osoby. Niektórzy potrafią porozumiewać się bez słow. Wystarczy jedno spojrzenie, jeden gest, a wszystko wiadomo. Uzupełniają się, tworząc całość. Życie bez tej drugiej osoby staje się katorgą, na którą nie ma słów ukojenia, nie ma czynów, które uśmierzą ból. Pozostaje tylko trwanie w nicości, zatracanie się w wspomnieniach. Miłość doceniamy, dopiero, gdy możemy ją stracić, bądź straciliśmy. Wiemy, jaka jest jej moc, że zawsze jest dla nas oparciem w dylematach życiowych, pozwala nam widzieć świat w lepszych barwach, pozwala żyć, a nie tylko istnieć. Dlatego miłość jest taka piękna. Najgorsze jest uczucie pustki. Antyteza miłości - bycie niekochanym, mimo, że się kocha z całych sił. Następuje wtedy okres melancholii, istnienia pomiędzy światem żywych a umarłych. Nicość. Jest to uczucie, które prawie każdy w życiu doświadczył. Choć raz. Nieszczęśliwa miłość, nieodwzajemniona, jednostronna.

 

„Miłość nigdy nie ustaje,

 [nie jest] jak proroctwa, które się skończą,

albo jak dar języków, który zniknie,

lub jak wiedza, której zabraknie.

Po części bowiem tylko poznajemy,

po części prorokujemy.

Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,

zniknie to, co jest tylko częściowe.”

 

 

 

ps. WCHODŹCIE I KOMENTUJCE NA WWW.KARTKA-WYRWANA-Z-PAMIETNIKA.BLOG.ONET.PL  MÓJ DRUGI BLOG...

 

 

Agata (21:53)
4 Swiatełka

11 grudnia 2005

"Życie byłoby niemożliwe, gdybyśmy pamiętali. Wszystko polega na tym, aby wiedzieć co należy zapomnieć." (M. du gard)

 

Jakoś dzisiaj obudziłam się z uśmiechem na twarzy :) Stwierdziłam że mimo wszytskich niepowodzen, błędów życie i tak jest całkiem okay :) Wkońcu jeszcze tyle przedemną, że niewarto patrzeć na to co było, ale korzystać z tego co jest :) Co ja będe przejmowała się jakimś chłoapkiem..trudno sie mówi i idzie się dalej... Jeszcze milion innych jest :D Trzeba troche pokorzystać z życia :) :) I to że sylwester nie bedzie udany- BREDNIE !!! Będzie zajebusty najlepszy jna jakim będe :) Bo bede z najwspanialszymi znajomymi, a chyba tylko to się liczy? A jak bedzie mi kogos brakowało to zawsze można się do Arusia przytulić :) on zawsze chetny :P LOL :)  No dobra kończe pa :*

Agata (15:11)
5 Cały blog jest oświetlony =)

09 grudnia 2005

"Mowia mi, ze tylko kasa

prestiz, pozycja, moda i placa

Mowia mi, to nie sa czasy

na ksiazki, spacery, wzruszenia i kwiaty

Ze musze wyrobic jak pieski norme

placisz zbawienie, placisz komorne

Opuscic siebie, opuscic ciebie,

ze inaczej chyba jest tylko w niebie

 

Ja wstawiam stare numery

milosc i prawda to nie sa hamburgery

Ja wstawiam stare numery

otwarta glowe, usmiech szczery

 

Mowia mi, nie warto jest kochac

dzisiaj trzeba tylko w siebie inwestowac

Mowia mi, nie liczy sie nic

czego nie da sie kupic, czego nie da sie zbyc

Powiedz mi jak sie w tym znajdujesz

Raczej sprzedajesz czy bardziej kupujesz

Jak czesto robisz dobrze jak czesto robisz zle

Jak czesto mowisz tak, jak czesto mowisz nie "

 

Wyżej tekst piosenki zespołu Hurt !

 

No więc usłyszałam tą piosenke i poprostu tak text mi się spodobał.. dał mi duzo do myslenia .. co tak naprawde w życiu się liczy... dla większości jest to kasa... a milość i przyjaźń przekładane są na 2 plan... a tak niepowinno być :( Ale to prywatna sprawa każdego z nas..

 

A teraz nie do tematu.. to boje się, że ten sylwester bedzie jedną wielką porażką... ale chyba mimo wszytsko i tak będe się świetnie bawiła... !

(a)

Agata (12:16)
2 Swiatełka

06 grudnia 2005

WSZYTSKIEGO NAJ Z OKAZJI MIKOŁAJEK !!!!

Hej :) Dzisiaj mikołajki... dzień zaczoł sie jak każdy inny w sumie :) Na klasowych mikołajkach dostałam od Naci Pierścionek (ładny :D) i dwie świeczuszki kwiatki (tez łądne) za prezent bardzo dziękuje bardzo mi sie podoba !!! MAm nadzieje, że PAwkowi się podobają te bokserki i prezerwatywa "w razie potrzeby zbić szybke". Mówił że boxerki dobre są :D i że mu się podoba :) to fajnie :) Mieliśmy dzisiaj okienko na religi i przyszedł  do mnie Pawko z Olą... :) posiedzieliśmy pogadaliśmy i poszliśmy do szkoły ! Na przerwie jednej zobaczyłam tą dziewczyne wiadomo kogo ! i wydało mi sie to dziwne... bo akurat szła jeszcze z koleżanką w strone naszej klasy i ta dziewczyna mówi do swojej kumpeli "nie idziemy tam .. tam jest on !" (chodziło jej o jej chłopaka) ale wkońcu qmpela pociągneła ja i przeszły a oni :Ona i jej boy nawet na siebie nie spojrzeli =/ i to ma być qrde wielka miłość?? Oni chyba nie wiedzą co to znaczy tak naprawde Miłość ... No ale ja nie będe się wtrącała... prędzej czy później jeśli dalej tak będą robić to to sie skonczy (mam nadzieje)... ja już się tym zajme :D (sylwester) Tak samo dziwne jest to że nie spędzają razem sylwestra =/ Ja gdybym miała chłopaka w tej samej szkole to na przerwie cały czas z nim bym była i na sylwestra tez chiałabym być z nim, a oni są troszke dziwni =/ ale nie mogę się wtrącać... po szkole wyszłam nico zdołowana czemu? Bo przez taką dziewczyne (wrrr...) ech =( ale Mołek, Ala, Natka i Magda gadali pocieszające rzezcy :D i humor sie poprawił ;) Później przed chwilą byłam na spacerku z pieskiem moim kochanym i jacyś klesie mnie zaczepili :D gadałam sobie chwilke z nimi ... usłyszałam stary text "Jaki ładny pies... a właścicielka jeszcze ładniejsza" :D troszke mnie to podniosło na duchu :D pogadałam chwilke z nimi :) komplementami sypali no i poszłam :) Poprawili mi humor i podniesli mi troszeczke moją samoocene bo lubie jak ktoś mi mówi miłe rzeczy . Może to nic nie znaczyło większego ale miło czasem posłuchac miłe rzeczy :P LOL .. :P Dobra kończe pa :*

PS. Nacia dziękuje za prezent super jest ! :)  

PS2.Paczka pamietaj o piwie które mi obiecałeś :D na sylwka ! :P

Agata (19:47)
4 Swiatełka

05 grudnia 2005

Dzień zapowiadał sie tak fajnie, a kończy się... beznadziejnie.. jak każdy dzień :( wieczorami myśle o pewnej osobie nie mogę przestać mysleć :( w nocy spać ... a w szkole jest okay bo jest blisko... chociaż w zasięgu wzroku... Szukałam dzisiaj w szkole dziewczyny z którą chodzi (nie wiem po co :( ) wiem jak ma na imie i nazwisko ale dzisiaj jej w szkole nie było ... nie wiem po co chce wiedzieć z kim jest.... chyba chce zobaczyć tą najszczęśliwszą dziewczyne :( Albo z ciekawości.... Sama niewiem... wiem znowu przynudzam :( ale ech... to boli :( Mówią że głupota nie boli... a jednak.. czasami boli bardzo :( :(

Niektórzy zapewne siedzą sbie teraz szczęśliwi cztaja tą notkę i myślą sobie "Fajnie że jest unhappy wkońcu ma nauczke" ech :( Nienawidze ....najodpowiedniejsze słowo to SIEBIE :( Czasami jestem bardzo beznadziejna ....

Agata (17:04)
2 Swiatełka

03 grudnia 2005

Hmnn... Dzisiaj ide kupić Pawkowi prezent na mikołaki bo go wylosowałam... nie napisze co bo jeszcze to przeczyta :P postaram się coś śmiesznego tak jak prosił :) Ja dostaje prezent od Natki .. :) Lubie takie coś, że kupujemy sobie nawzajem prezenty... Na wigilii oazowej też prezenty dostaniemy :P bo się składamy na nie... No i co by tu jeszcze napisać ... za 28 dni sylwester, za 21 dni wigilia a za 3 dni mikołaki :D nieźle... Ale w sylwestra będzie bosko !!! Idziemy do Mołeczka :D Będzie fajnie :) Tylko musze pewną osobe upić i wykorzystać LOL (żartuje). Zapewne w tym roku też z Magda na pasterke się wybieramy :P W zeszłym roku zamiast na pasterke to poszłyśmy na piwo =P w wigilie pić to trzeba być nami...niewiem co pisać.... jakies zanudzenia mi tu wychodzą więc przestaje ! pa =* pozdrowienia dla znajomych =*

hipogryp : :

lolpe Komentarze (1)
25. listopada 2008 22:42:00
linkologia.pl spis.pl

No.. ekhem... zabijcie mnie, pozwalam... nie mam usprawiedliwienia... notki nie byŁo miesiąc... zabijcie mnie zabijcie, pożycze nawet nóż, piŁę lub co tam chcecie :P W każdym razie notka będzie teraz, postaram sie napisać jak najdŁuższą... :) Jak skończe to poczytam komcie :P :P Heh i przepraszam, że nie wchodziŁam na blogi i nie komentowałam... Aha, byŁ ktoś na koncercie? Jak wrażenia? Może ma już ktoś jakieś foty z koncertu? Pisać w komciach :) Aha i bardzo dziękuję za pomoc w tamtej stronce i za piosenki :) Aha, chce ktoś piosenki? :P Bo mam wszystkie :P No i jeszce pytanko czy ktoś ma piosenkę "Radio brennt" :P Kurde rozgadaŁam sie :P No, macie notke, czytajcie :p


Odwróciłam się i zobaczyłam Jo...
Uśmiechnęłam się do niego szeroko i zaczęliśmy bujać sie w rytm muzyki :P Bawiłam się świetnie... Po paru piosenkach jo zbliżył sie tak, że nie dzieliła nas żadna odległość, a jego ręce zjechały niżej bioder... Zrobiło mi się gorąco i trochę sie speszyłam ale nic nie mówiłam bo nawet mi się to podobało :) :P Właśnie schodziliśmy na dół kiedy wparował Schlagi  z kamerką i dwoma kumplami :). Złapał w pasie, Jo, a Schlagiego złapał jeden z jego kumpli ;p Drugi trzymał kamerkę a my tańczyliśmy sobie w czwórkę :P Najśmieszniejsze było to, że dołączyło sie do nas kilka osób Ja już nie tańczyłam tylko prawie sikałam ze śmiechu
-Chodź- Jo złapał mnie za rękę i pociągnął do salonu. Usiedliśmy w ścisku na wolnym kawałku kanapy
- I jak sie podoba?- zapytał
-Super- uśmiechnęłam sie słodko
-W końcu wakacje- uśmiechnął sie błogo- jeszcze tylko trzeba iść w poniedziałek po świadectwa
- A ja nie
- Jak nie?
-Dostane świadectwo z mojej starej szkoły, moi rodzice mają po nie polecieć :)
-Polecieć?
-No samolotem, przeyjechaŁam z Angli, ale jestem Polką, ale mieszkam w Niemczech- mój wywód spowodował wybuch śmiechu :p
Po godzinnej gadaninie:
-Idziemy tańczyć?- spytał Jo
-Po następnej piosence- uśmiechnęłam się, a on zaczął rozglądać sie dookoła. potem zaczął wywracać głupio oczami, kiwać sie powoli na boki i ruszał głupio rękami :P
- co Ci?- zaczęłam się śmiać
- A nic- speszył się troszeczkę a ja spojrzałam na niego badawczo
-No co ty robiłeś?- śmiałam sie głośno
- No nic
-Ok, nie męczę Cię już- dalej sie śmiałam
-Masz łaskotki?- spytał się
-Nie- odpowiedziałam pewnie- Nie?- zaczął mnie łaskotać a ja...? Zer reakcji
-Hahaha- dopiero po chwili się  śmiałam... Z miny Jo :D
-Ale bieda- jęknął i usiadł spokojnie obok mnie
-Chodź, kończy sie ten kawałek- wstaliśmy, a Jo złapał mnie za rękę i pociągnął w tłum
Usłyszałam piosenkę Slipknotu- Vermilion part. 2... To była wolna piosenka...
- O jak sie trafiło- uśmiechnął sie podejrzanie Jo i przyciągnął mnie do siebie. Położyłam mu dłonie na ramionach i zauważyłam jak szczerzy się do niego Schlagi który stał przy sprzęcie. Jo siedział cicho więc ja tez nic nie mówiłam. Myślałam... Myślałam nad tym, że to moje pierwsze chwile w  życiu kiedy jestem tak blisko z chłopakiem... Bardzo fajnym chłopakiem...
Kiedy piosenka się już kończyła, modliłam sie w duchu żeby wszystkie już do końca były wolne...
Billy Talent- Surrender... Ohhh...
-Wow, następna, i dobrze, nie chciałem Cię puszczać- uśmiechnął się ślicznie a ja oparłam głowę na jego ramieniu
-Ja też nie- odpowiedziałam a on pogłaskał mnie delikatnie po plecach. Było mi tak dobrze wdychając jego zapach i tuląc sie do niego.
Jak usłyszałam, że następna piosenka to green day- closing time - zaśmiałam się cicho- Następna wolniejsza :)
W połowie piosenki:
-Dzięki, że przyszłaś- powiedział Jo
-Proszę bardzo- uśmiechnęłam sie
- Dzięki, że sie tu przeprowadziłaś
- Dziękuj moim starym, ja też się ciesze
Chwila milczenia...
-Ciesze się, że jesteś wiesz?- usłyszałam jego cichy szept . Wtedy podniosłam głowę i spojrzałam mu w twarz...
-Bardzo mi sie podobasz- powiedział prawie bezgłośnie i dotknął delikatnie swoim policzkiem mój, po chwili poczułam jego miękkie usta na policzku, a potem jeszcze delikatniej musnął ustami moje wargi... Wiedziałam co zaraz się stanie... mój pierwszy pocałunek... Taki magiczny :) ... Chciałam tego...
Spojrzał na mnie tymi swoimi czekoladowymi tęczówkami. Uśmiechnęłam sie lekko i stanęłam na palcach żeby dosięgnąć jego ust. Nachylił sie nade mną i nasze usta znów się złączyły
-JO!- Fabi zmaterializował się znikąd :D Odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni.
-Co?- widać było , ze Johanes się wkurzył
-Ash'ka Cię woła, Jest w kuchni
- co chce?
-Mówi , że to coś ważnego
-przepraszam, zaraz wrócę- powiedział mi do ucha
- ok... zgodziłam sie, a Jo pobiegł do kuchni
-Zatańczysz?- zapytał Fabi, a ja sie zamyśliłam...  Wygląda świetnie.. Ale... Dla niego liczy się tylko wygląd...
-Spadaj- odeszłam kilka kroków dalej
- No Amanda...
- Nie!
- No chodź- złapał mnie za reke i pociągnął do siebie
-ODWAL SIE!- odepchnęłam go z całej siły i zgubiłam w tłumie ludzi... Usiadłam w kącie ogrodu Schlagiego gdzie prawie nie dochodziła muzyka. Oparłam sie o płot i oplotłam kolana rękoma... Zrobiło mi się smutno... Sama nie wiedziałam dlaczego... Bo nic nie wyszło z pocałunku z Jo? Czy dlatego, że Fabi to skończony idiota?
- Wiedziałam, że życie jest pieprzeniete0- westchnęłam
Nie wiem ile tam siedziałam.. Godzinę? Dwie godziny? Pięć minut?  W każdym razie po jakimś czasie przyszedł Jo
-Miałaś poczekać- ukucnął sobie naprzeciwko mnie
-Ten idiota mnie wkurzał, a co chciała Ash?
-Ash nigdzie nie było, albo sobie poszła, albo Młody coś wymyślił. Niech go tylko zobaczę to mu nogi z dupy powyrywam. A jak Cię wkurzał?
-Po prostu był nachalny
- Może za dużo wypił?
-Nie wiem, może
- chodź, tu jest zimno
- No to co- westchnęłam
- coś sie stało?- okrył mnie swoją bluzą i po moim ciele rozeszło sie rozkoszne ciepło...
-Nie- wstałam- śpać mi  się chce
-Ok- Jo wyjął z kieszeni telefon i wykręcił do Ash
-Ona też idzie spać, Chodź- objął mnie ramieniem i poszliśmy do domu. Na górze była już Ashlee
-Dobranoc- powiedział Jo i pocałował mnie delikatnie w usta, poszedł do siebie.
-Gdzie ty całą noc byłaś?- spytałam
-Jutro Ci opowiem- powiedziała ziewając- I chyba ty tez masz mi coś do powiedzenia- wskazał na pokój Jo
-Nie ma co- odpowiedziałam i weszłam za nią do pokoju- kogo to pokój?
-Mój, ciotka mnie rozpieszcza bo sama nie ma córki
-Aha- wzięłam od niej jakąś piżamę i poszłam się przebrać. Po chwili byłam z powrotem. Położyłam sie na łóżku i od razu zasnęłam...

Zachciało mi sie siku... wstałam i poszłam załatwić swoje sprawy... Zostawiłam pokój otwarty żebym potem wiedział gdzie mam wrócić... Wszędzie było ciemno ale jakoś trafiłam. Zrobiłam to co musiałam i kiedy myłam ręce usłyszałam kroki na korytarzu. Kiedy wyszłam nic nie zauważyłam, nigdzie nikogo nie było... Weszłam do otwartego pokoju i od razu coś mi nie pasowało bo potknęłam się o jakieś ciuchy których wcześniej tam nie było... chyba...
-Może niechcący przewróciłam- mruknęłam do siebie i położyłam się  spać...

-Hihi, teraz zrób fotkę z boku, odkryj jej kolano
-No- usłyszałam jakieś głosy i chichoty i otworzyłam oczy
-Ups... Kłopoty... - mruknął Schlagi, a ja spojrzałam w bok. Krzyknęłam, co wywołało wybuch śmiechu i wybudzenie osoby z którą spałam a mianowicie był to Johannes (Czy jak to sie pisało, już nie pamiętam :P)
-Co jest?- zapytał zdziwiony,a ja zdjęłam jego rękę z mojej talii
-No właśnie- spojrzałam na nich z rządzą mordu- Co ja tu robię?
- Sama weszłaś!- śmiała się Ash, a ja skojarzyłam sobie fakty
-To ty! Ty zamknęłaś swoje drzwi a otworzyłaś tutaj! Zabije Cię!- wyskoczyłam spod kołdry i zaczęłam ja gonić. Wybiegłam za nią do ogrodu i nadepnęłam stopa na szkło -AŁA!- wydarłam się i spojrzałam na kapiącą na trawę krew
-Co jest?- podbiegła do mnie, a ja się o nią podparłam. Pokuśtykałam do domu...
-co sie stało?- chłopacy zbiegli na dół
-Nie posprzątaliście idioci! Mieliście to robić od razu kiedy bydło sie wyniesie!!! Wy debile! Ona zaraz zemdleje!- i jak na zawołanie upadłam na podłogę...

-No w końcu- uśmiechnęła sie Ash. Za nią stał Jo
-Przepraszam! Ja nie chciałam! To przez tą krew...
-Spokojnie, już po wszystkim- powiedział Jo, a ja spojrzałam w dół- stopka w bandażu :)
-Dzięki
-Nie ma za co
-Chodźcie na śniadanie!- zawołał ktoś z kuchni
-Dasz rade?
-Dam- wstałam ale zabolało- Nie dam- jęknęłam
-Pomogę Ci- Jo wziął mnie na ręce i zaniósł do kuchni. Wszyscy siedzieli oprócz mnie bo zabrakło krzeseł
-Pójdę po krzesło- powiedział Fabi (On tez tam był^^)
-Nie ma potrzeby- Jo odsunął sie z krzesłem i pociągnął mnie do siebie. Wszyscy oprócz Fabiego się zaśmiali
-No dzięki za te kościste kolana- powiedziałam śmiejąc się
-To może teraz Max i Ashlee powiedzą nam łaskawie gdzie byli cała noc co?- zapytał Schlagi
-Na ławce- powiedział Max puszczając oczko do chłopaków
-To znaczy?- spytałam
-Później Ci powiem- powiedziała Ashlee
-Kobiety...- mruknął Max- wszystko sobie mówią
-Max? Przecież my tez sobie wszystko mówimy- Schlagi wybuchnął śmiechem
-No może...- śmiali się wszyscy...

-To teraz gdzie Cię zanieść księżniczko?- zapytał Jo kiedy wszyscy skończyli jeść
-Na górę, muszę sie w końcu ubrać- Tylko Ja byłam w pidżamie
-Sie robi- po chwili już byłam na górze. Ubrałam się, rozczesałam włosy
-Pomalujesz mnie?- spytałam Ashlee
-Sama sie pomaluj
- Ostatni raaaz...
-Musisz sie nauczyć! nie!
-No Ashlee- zrobiłam "oczka"
-Ok! Ale więcej mnie o to nie proś!
Po 15 minutach byłam gotowa do wyjścia
-Odprowadzić was?0 spytał Jo
-trafimy- odpowiedziała Ashlee
-No jak chcecie, Narazie kuzynka, hej piękna- obcałował Ash, a potem dał mi kissa.. tak prawie w usta.. :)
-Pa chłopaki- powiedziała i dała buziaki całej reszcie- Pa cioto - poczochrała Fabiemu włosy :P
-Pa szmato- wystawił jej język
-No narazie! Liczę, że mnie jeszcze kiedyś zaprosicie!-
-zawsze!- zawołał max i mnie przytulił a potem dał buzi, potem jeszcze Schlagi
-Yyy.. Cześć- powiedziałam do Fabiego
-Hej- uśmiechnął sie do mnie, ale ja nie odwzajemniłam uśmiechu...

-O co chodzi z tą ławką?- spytałam
-Wiedziałam, że zapytasz - wytknęła mi jęzor :P - Chłopaki zabierają tam dziewczyny. tam jest tak ślicznie... Tylko żadna nie wie gdzie to jest!
-Jak to?
- No bo zawiązują Ci oczy. Ja miałam tak samo.
-A co robiliście?- zapytałam ze śmiechem
-Całowaliśmy się - powiedziała rozanielona
-Jesteście razem?
-Nie wiem, chyba tak, a co robiliście z Jo?
-Czekaj- wyciągnęłam z kieszeni telefon bo dostałam sms- To od Jo, skąd on ma mój numer???- spytałam a ona zrobiła głupia minę. Stwierdziłam, że zadałam głupie pytanie :P
-Nie marudź, tylko czytaj!
-Hej księżniczko! zapomniałem zapytać czy pójdziesz ze mną jutro na spacerek :* odp Jo- przeczytałam
-Zgódź się! Zgódź!
-No- odpisałam, że czemu nie i potem mu powiem o której godzinie
-Dobra to pa- Ash pocałowała mnie w policzek i rozeszłyśmy się do domów. Pokuśtykałam na chatkę :)
-I jak było?- zapytali rodzice kiedy weszłam do domu
-Super! po prostu bosko...- opadłam na kanapę
-ślicznie wyglądasz- uśmiechnął sie tata
-Dzięki
-Kochanie kupiłam Ci jeszcze kilka potrzebnych rzeczy, leżą na łóżku
- Ok- poszłam do pokoju i stwierdziłam, że moja mama to wariatka :) Te kilka potrzebnych rzeczy to 4 duże torby...
-Ehh- zaczęłam to rozpakowywać. Rzeczywiście- wszystko co potrzebuje dziewczyna + ciuchy :)
Kiedy wszystko leżało juz na swoim miejscu, przebrałam się w śmieze ciuchy ( obdarte jeansy i koszulka na ramiączkach w kropki) i spojrzałam w lustro. jeszcze wczoraj patrzyła na mnie zdołowana nieśmiała dziewczyna... A dzisiaj? Cieszyłam się że dałam sie trochę przerobić :) W tym momencie byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi...



Trararaatattatatata koniec :P Nie no żarcik czytajcie dalej :P jeszce troszeczke :p Ale jak powiecie, że odcineczek krótki to powystrzelam :P x) Czytać i rozkoszować sie bo notki pewnie długo nie będzie laseczki:) :P



Leżałam sobie na materacyku w basenie i sie opalałam. To znaczy opalałam się wcześniej bo na dworze robiło się już ciemno... A więc "opalałam się" i chyba juz prawie zasypiałam....
-Ekhem- ktoś głośno chrząknął, a ja zerwałam się do pozycji siedzącej i wpadłam do wody
-Hahahhahaha- usłyszałam głos Maxa kiedy sie wynurzyłam
-Ale śmieszne!  ha Ha Ha! Wystraszyłeś mnie- wyszłam z basenu- chodz do mnie- zaprowadziłam go do siebie
-Fajny pokój- odparł kiedy zobaczył ciemnofioletowe ściany- Grasz?- wskazał na perkusje w kącie pokoju...
Nie umiem. zawsze chciałam się nauczyć ale jakoś nigdy nie miałam czasu!
-Aha- max usiadł na fotelu
-Czekaj chwile- otworzyłam szafę i wyciągnęłam ciuchy do ubrania- coś się stało?- zawołałam z łazienki
-Tak. To znaczy nie!
-Więc?- wyszłam z kibla zapinając bluzę :P
-Chodzi o Ash. Z tego co wiem to jesteś jej najlepsza koleżanką
-Tak? No ale mów o co chodzi
-Pewnie mówiła Ci co się wczoraj działo
-Ano- uśmiechnęłam się
-Ona mówiła coś o mnie? To coś dla niej znaczyło?
-Myślę, że dużo. A jesteście razem?
-Nie. To znaczy nie wiem czy ona chce
-Wierz mi, że chce, pogadaj z nią
-A jak odmówi?
-Nie odmówi, na pewno nie!
-No ok, idziesz się przejść?- spytał
-Mogę iść- ubrałam buty i wyszliśmy z domu.
-Coś Cię łączy z Jo?- zapytał Max
-Yyyy... - nie wiedziałam co mam powiedzieć
-Bo coś mi się wydaje, ze tak. Schlagi mi coś wspominał o macankach
-Macankach!!!???- wydarłam się i stanęłam jak wryta
-No dobra... Przytulankach...- wybuchnął głośnym śmiechem
-No właśnie! I nie wyolbrzymiaj mi tutaj :P I nas nic nie łączy, kumplujemy sie tylko
-Ahaaa
-I żeby nie było, My sie nie macaliśmy tylko tańczyliśmy
-I spaliście razem zapomniałaś???
-To sie nie liczy bo to przez was!- walnęłam go w ramie a on znów się śmiał
-DOBRA KONIEC TEMATU!
-Jak sobie chcesz- westchnął
Łazilismy z Maxem p mieście do 21... W końcu musiałam iść do domu. Umyłam sie, przebrałam i poszłam spać...

Rano obudził mnie dzwonek telefonu. Dzwonił Jo
-Tak?- spytałam zaspanym głosem
-obudziłem Cię?
-Szczerze?- wybełkotałam
-Przepraszam, myślałem, że już nie śpisz- kiedy to powiedział, spojrzałam na zegarek- 13!!!
- o kur**-pomyślałam
-nic nie szkodzi
-To o której masz czas?- spytał
- O każdej- ziewnęłam
-Więc?
-O szesnastej???
_ ok, to o 16.00 pod twoją szkołą . Pa piękna
-hej- nacisnęłam czerwoną słuchawkę i zwlokłam sie z łóżka. Miałam 3 godziny
Poszłam pod prysznic, Długo tam siedziałam, a potem suszyłam włosy. Uczesałam się w dwie luźne kitki.
-O mattkooo!- mruknęłam kiedy zobaczyłam stertę kosmetyków do makijażu. Wzięłam do ręki korektor...
-No nie!!!- wyrzuciłam z dzikim okrzykiem za okno czarną kredkę do oczu, wkurzała mnie... Zmyłam ją i nałożyłam tylko cień do powiek  i pomalowałam rzęsy. Spojrzałam do lustra- Może być. Z ulgą zajrzałam do szafy. Wyciągnęłam czarne leginsy do łydki, dżins mini (stwierdziłam, że gdyby nie getry to nigdy bym jej nie ubrała) , czarno białą tunikę w paski na krótki rękawek i czarne laczki (czyt, balerinki). Ubrałam sie i spojrzałam na zegarek: 15.00
-O boże, głupie malowanie- westchnęłam i zeszłam na obiad. Zjadłam jedną kanapkę i wyszłam bo mi sie nudziło...
Od razu zaczęło grzmieć... W połowie drogi lunął deszcz. Przyśpieszyłam kroku modląc sie żeby  na terenie szkoły był chociaż jeden mały daszek... Niestety nie było...
-O nie! - jęknęłam i oparłam się o ścianę sali gimnastycznej. Była dopiero 15.40...
Około 16 mogłam się założyć że nawet moje majtki są mokre :P Lało jak  scebra (czy jak to sie tam pisze... :P) a ja trzęsłam sie z zimna... 10 minut później Jo dalej nie buło... Ruszyłam zmarznięta w stronę furtki...

Tratatta teraz serio koniec :):) Piszcie komenty, zabijcie mnie ale proszę nie marudzić ze nocia krótka :p palce mnie bolą :) Buziaki, pozdrawiam :*

hipogryp : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
2930311234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930311

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

mg | znienawidzona91 | amanda-1 | rebekajanek | szeptem-piszc | Mailing